|
Artykuł
09 listopada 2010 (18:59)
Venetian Snares – My So-Called Life
„My So-Called Life” wydany za pośrednictwem własnej wytwórni Timesig jest dla Aarona Flunk'a tym czym „Dark Side Of The Moon” było dla Pink Floyd. Być może to dość zuchwała opinia, ale każdy kto kiedykolwiek poznał twórczość VS wie, że to artysta nieprzeciętny. Gdyby Beethoven żył w dzisiejszych czasach, jego kolejna sonata brzmiała by jak „Posers And Camera Phones”, pierwszy utwór na płycie. Infantylne intro zagrane na klawesynie po chwili zmienia się w nawałnicę perkusyjnego szaleństwa wspomaganego przez kawalerię sampli (m.in. „Come On My Selector” Squarepusher). Czujemy jak siła uderzenia wciska nas w fotel, nabieramy prędkości nadświetlnej, a to dopiero początek. Wiksiarski „Cadaverous” pełnymi garściami czerpię ze stylistyki happy hardcore i schranz, totalnie obezwładniając nasze narządy słuchowe. Niejednostajny, strasznie połamany rytm, co jakiś czas ustępuje miejsca basowej wibracji powodując mętlik w głowie. To breakcore czy impreza w nocnym klubie? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, tym bardziej po wysłuchaniu „Aaron 2”. Jeżeli zastanawialiście się jak brzmiała „musica profanum” w średniowieczu, to profesor Venetian Snares daje Wam najlepszą z możliwych odpowiedź. Bogactwo i sposób użycia sampli przyprawił by o zawrót głowy samego Amona Tobina. Aaron Flunk zręcznie posługuje się fragmentami innych utworów, filmów, audycji radiowych i z niesamowitą precyzją oraz wyczuciem wplata w poszczególne partie kolejnych kompozycji. „Ultraviolent Junglist”, szósty utwór na płycie to pełen namiętności i pasji romans breakcoru i jungle. Szalony rytm, pełen pętli i zakrętów wydaje się być największym koszmarem każdego paralityka. Nawet stado świetnie wyszkolonych tancerzy-epileptyków z wrodzonym ADHD, po skonsumowaniu morza kawy nie było by wstanie wytańczyć idealnego układu tanecznego do najbrutalniejszej kompozycji na albumie. Pomimo mojego zachwytu nad najnowszym krążkiem Venetian Snares trudno jest uniknąć efektu deja vu. Achy i ochy znikają w momencie, kiedy spojrzymy szczerzej na „My So-Called Life”. Materiał zaprezentowany na nim niestety brzmi bardzo podobnie do tego co mogliśmy już usłyszeć na poprzednich wydawnictwach artysty. Radość płynąca ze słuchania płyty z każdym następnym odsłuchem ustępuje miejsca poczuciu zażenowania i braku świeżości. Venetian Snares – My So-Called Life data wydania: 08.09.2010 wytwórnia: Timesig Records ocena: 4/10 Lista utworów: 1. Posers And Camera Phones 2. Cadaverous 3. Aaron 2 4. Who Wants Cake? 5. Welfare Wednesday 6. Ultraviolent Junglist 7. Goodbye9/Hello10 8. Sound Burglar 9. Hajnal 2 10. My So-Called Life
Redaktor: Łukasz Michalewicz, Wyświetleń: 187 [do góry]
Podobne
ARTYKUŁY
Sklep - losowe towary
|
Wywiady
Statystyka
|